Poprawiny. Czy wyprawiać? A może ochłonąć i odpocząć?

Ślub | Porady

Poprawiny w naszym kraju są staropolską tradycją, która według mnie niepotrzebnie ciągnie się do dnia dzisiejszego. Postaram się jednak, nie być stronnicza i w wyniku wewnętrznego monologu, toczącego się w mojej głowie jakąś godzinę – przelać na papier ową wewnętrzną dyskusje. Uspokoję Was jednak, ponieważ wywody me są efektem rozważań wielu par. Zarówno tych mających poprawiny, jak i jednodniowych weselników. Zdania są podzielone. Zdradzę jednak, że większość jest na nie. Zwolennicy poprawin za główny powód ich wyprawiania podawali rodzinę. Przede wszystkim rodziców, którzy płacą za wesele i są w stanie dołożyć także i na poprawiny. W takiej sytuacji trudno się spierać z rodzicielami, gdyż postępują oni według przyjętych norm, gdzie impreza po imprezie jest punktem obowiązkowym i po prostu nie może być inaczej. Kolejnym powodem jest rodzina przyjeżdżająca z daleka, której trzeba zapewnić nocleg i wyżywienie na kolejny dzień. Tutaj jednak się nie zgodzę do końca, ponieważ z reguły odbywa się to na zasadzie dojadania resztek z wesela, co nie wygląda i tym bardziej nie smakuje najlepiej.

Każdy ma swoje powody, aby zrobić poprawiny, lub nie. Pamiętajcie jednak, że najważniejsi w tym całym zamieszaniu jesteście Wy i Wasze pragnienia…

Moim zdaniem kwestia ta jest bezkompromisowa i jeśli robimy poprawiny, to tylko z nowym, świeżym menu. Niewątpliwym plusem poprawin jest ten luz i możliwość bycia na umiarkowanym chillou-cie. Już bez stresu możemy cieszyć się rodziną i znajomymi. Ubiór zdecydowanie luźny, niezobowiązujący i wesołe rozmowy powodują, że zabawa jest często lepsza, niż na samym weselu i zarówno para młoda, jak i goście bawią się jak nigdy. Sprawa ma się inaczej, gdy sami musicie za wszystko zapłacić.

Poprawiny, o ile nie są wyprawiane w pakiecie z weselem i kucharką, są bardzo kosztowne. Do tego zestawu można również dorzucić wideofilmowanie, co jeszcze bardziej podnosi koszty. Wiele par woli przeznaczyć te pieniądze na podróż poślubną, lub po prostu na inne ważne wydatki w rozpoczynającym się nowym życiu. Na – nie – są również pary, które zaraz po przyjęciu muszą zderzyć się z rzeczywistością i zwyczajnie wrócić do pracy. Samo wesele jest niesamowicie wyczerpujące a gdy mamy do czynienia z dwoma nieprzespanymi nocami, sytuacja staje się nieciekawa. Trudno wyobrazić sobie taki poniedziałek w pracy, nawet mając fory u szefa z powodu tej sakramentalnej okoliczności.

Były również pary, które chciały po prostu pobyć ze sobą, odpocząć, nacieszyć się nową rolą i sytuacją, dlatego zdecydowały się na jednodniową imprezę. Jak i te, które wiedziały, że niewiele osób zjawi się na poprawinach, dlatego z nich rezygnowały.
Każdy ma swoje powody, aby zrobić poprawiny, lub nie. Pamiętajcie jednak, że najważniejsi w tym całym zamieszaniu jesteście Wy i Wasze pragnienia, oraz potrzeby. Czy będą poprawiny, czy nie, najważniejsze abyście byli szczęśliwi. Tego Wam życzę.

Paulina

Paulina

Mama i żona | fotograf ślubny

Kocham zdjęcia i filmowe kadry pełnych emocji i uczuć. Uwielbiam zdrowy tryb życia, zdrową kuchnię i moich bliskich. Rodzina, to najwspanialszy dar jaki można sobie wyobrazić.